|
Koniec
Słucham sobie właśnie radia… i się tak zastanawiam. Za niedługo koniec roku. Koniec wspólnego
chodzenia do szkoły, grania i kłócenia się na lekcjach wychowania fizycznego, siedzenia w ławkach, gadania
na lekcjach, zmieniania języków w telefonach koleżanek, kopania się z Adrianem na przerwach, słuchania
kłótni wspaniałych kumpli z klasy, rozmawiania z panem Glińskim na lekcjach matematyki, śmiania się
na fizyce, kiedy rozmawiamy o władzy, robienia sobie żartów na biologii. Będzie mi brakować mojego udziału
w życiu szkoły, pracy przy strony szkolnej, przy sprzęcie (mojego frajerstwa z którego jestem dumny). Nie będę
już walczył (wspólnie z Dawidem) z projektorem i laptopem przez 2-3 godziny. Najbardziej będzie mi brakować
tych kilku osób na których mi bardzo z mojej klasy zależy. I z nimi się nie mam zamiaru żegnać, bo myślę,
że nasze drogi tak szybko się nie rozejdą…
Wakacje Jest nas w domu ośmiu braci. Jeden czas od świtu traci Na łowienie ryb w jeziorze,
Chociaż złowić nic nie może.
Drugi zaraz się wybierze Do dąbrowy na rowerze,
By zgłębiając leśne gąszcze Łapać żuki i chrabąszcze.
Trzeci
zwykle o tej porze Pływa łodzią po jeziorze, A dziś nawet przy sobocie, Spędzi cały
dzień w namiocie.
Czwarty - śpioch - niedługo wstanie, Żeby pójść na polowanie,
Lecz że strzela nie najlepiej, Kaczkę pewno kupi w sklepie.
Piąty wielką ma uciechę
Kiedy w kuźni dmucha miechem. Kowal na to mu pozwala, Bo ma względy w kowala.
Szósty, zamiast
mnie tym razem, Wszedł na wieżę z ojcem razem, Żeby patrzeć jak najdalej, Czy się
czasem gdzieś nie pali.
Siódmy pobiegł drogą polną, Ale ja z nim pójść nie mogę.
Mnie za karę wyjść nie wolno, Bo ja plułem na podłogę
|